28 lis 2013

Smell the jasmine, taste the olives


Zabiorę Was dzisiaj w podróż do zachodniej części Azji. Szczerze powiem, że jeszcze żadnej podróży nie wspominałam tak długo i dobrze jak tej.  Powracam tam myślami bardzo często. Może nie ma tam zachwycającej architektury, może nie ma bujnej kolorowej roślinności, ale na pewno takiej różnorodności kulturowej nie znajdziecie nigdzie indziej. Kolebka trzech największych, monoteistycznych religii.  Witajcie w Izraelu!


Będzie trochę o ludziach, iż codziennym życiu, modzie. Zapraszam do oglądania :)


Izrael jest takim państwem, gdzie od wieków spór toczą żydowscy i arabscy Izraelczycy. Są od siebie tak różni, że nie ma chyba nic co mogłoby ich łączyć. A jednak! Łączy ich jedno marzenie: że pewnego dnia się obudzą, a tych drugich nie będzie. Tak się kochają :)

Stare Miasto Jerozolimy podzielone jest na 4 dzielnice: muzułmańską, żydowską, chrześcijańską i ormiańską. Tak na prawdę trudno określić co w Izraelu jest żydowskie a co arabskie, co chrześcijańskie, muzułmańskie i żydowskie, a co izraelskie i palestyńskie.
Na zdjęciu powyżej widać cmentarz żydowski znajdujący się na Górze Oliwnej. Miejsce na tym cmentarzu jest strasznie drogie. Jest to związane z przekonaniem, że będzie to miejsce zmartwychwstania zmarłych w Dniu Sądu. I oczywiście koty! Jak wiadomo Żydzi przestrzegają zasady koszerności, więc nie trzymają w domach psów, bo uważane są za brudne zwierzęta - w przeciwieństwie do kotów. Dlatego tych jest mnóstwo! 
 W kościołach, na ulicach.Wszędzie koty!


Beduińska wioseczka

Dzielnica muzułmańska Starego Miasta kipi kolorami, zapachami przypraw, mnóstwem pamiątek, co tylko dusza zapragnie :)  Jest to mocno zaludniony labirynt uliczek i hałaśliwych straganów. Ta część Starego Miasta zdecydowanie podobała mi się najbardziej.



A tutaj jak widać gustowne ubiory Izraelek. Niestety nie wiem jak taki strój się nazywa. Natomiast po prawej to już totalna muzułmańska rozpusta ;)

Co do koszerności żydów, to podczas podróży mieszkałam w dwóch hotelach muzułmańskich i jednym żydowskim. W tym ostatnim dostaliśmy przepyszne jedzenie (oczywiście koszerne) a warunki były bardzo dobre. Czysto i schludnie. Natomiast w hotelu muzułmańskim...niekoniecznie ;) Nie odważyłam się wykąpać w tamtejszym prysznicu. Muzułmańscy Izraelczycy tak już mają, że nie zajmują się rzeczami zbędnymi takimi jak sprzątanie.



To co najbardziej mnie zdziwiło podróżując po kraju to różnice temperatur. Podczas gdy w Jerozolimie było 19 stopni i wiał chłodny wiatr w tym czasie w okolicach Morza Martwego temperatura sięgała 30 stopni a woda cieplutka jak w wannie :) Jest to spowodowane tym, że Jerozolima położona jest dość wysoko nad poziomem morza, a Morze martwe  znajduje się w najniższym punkcie ziemi. Różnica wysokości tych miejsc to aż 1km!






Jedno z jerozolimskich podwórek.
Pokazałam Wam dzisiaj kawałek Jerozolimy, ale Izrael ma również wiele innych ciekawych miejsc. Ale to innym razem. Udanego dnia!


3 komentarze:

  1. Świetna relacja, z przyjemnością poczytam więcej o Twojej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super relacja :) uch zazdroszczę wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń